Komentarze

    Za bardzo rygorystycznie

    Nie ulega wątpliwości, że po wejściu w życie zapisów rekomendacji T o kredyt na dom czy zakup mieszkania jest już znacznie trudniej niż to było przed wejściem rekomendacji. A to właśnie kredyt na dom oraz zakup mieszkania u dewelopera czy w spółdzielni mieszkaniowej był najprostszym i najbardziej popularnym kredytem na rynku kredytowym. Z chwilą wejścia w życie rekomendacji T zostały zaostrzone warunki uzyskania takiego kredytu, bowiem banki mogą zażądać – i zażądają – wyższych zabezpieczeń, co najmniej 20 procentowego wkładu własnego lub ubezpieczenia wkładu własnego. „Polacy przepłacają za kredyty, bo nadzór przeregulował rynek. Konieczna jest jego liberalizacja. Rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego dla rynku kredytów konsumpcyjnych okazały się nadmierne. Nie zwiększyły bezpieczeństwa klientów, za to zmusiły Polaków do pożyczania w parabankach, gdzie oprocentowanie sięga nawet 200 proc. w skali roku. W efekcie tzw. rekomendacji T, nakazującej restrykcyjną ocenę zdolności kredytowej klientów, spada wartość kredytów konsumpcyjnych w bankach. W grudniu zmniejszyła się o ponad 1 mld zł – do 113,6 mld zł. Była najniższa od ponad dwóch lat. To zaskakujące, bo grudzień to zwykle okres żniw” – podkreśla Rzeczpospolita. Rekomendacja T jest zbiorem zasad skierowanych pod adresem banków, a dotyczą one zarządzania oraz oceny ryzyk związanych z udzielanymi kredytami detalicznymi. Rekomendacja T obejmuje także zalecenia wobec wewnętrznych bankowych systemów kontroli. Rekomendacja T ma zapewnić odpowiedni poziom zabezpieczenia, czyli zapobiegać przed powstawaniem tak zwanych złych kredytów. Pomysłodawcą tych nakazów i zakazów jest Komisja Nadzoru Finansowego. W praktyce oznacza to, że teraz jest już znacznie trudniej o kredyt na dom, ponieważ wielu osób po prostu nie stać jest na taki kredyt. Z jednej strony to dobrze, że knf tak troszczy się o interesy banków – banki takiej troski nie wymagają – z drugiej strony, czy to aby nie jest to zbyt duża ingerencja w wewnętrzne sprawy banków? To banki wykładają pieniądze, banki oceniają czy klient jest wypłacalny czy nie i to banki ponoszą ryzyko. Ale to ich ryzyko i ich pieniądze. – Jak by jednak na to nie patrzeć jest już znacznie trudniej o kredyt na dom, czyli o kredyt na zakup bądź budowę własnych czterech ścian. Wprawdzie Komisja Nadzoru Finansowego uspokajała i nadal uspokaja tak zwana opinię publiczną i twierdzi, że rekomendacja T nie ogranicza akcji kredytowej, a wprost przeciwnie i ma na celu jedynie zmniejszenie zagrożenia złymi kredytami, ale nikt już w to nie wierzy – stwierdził jeden z kredytobiorców. Banki też uważają, że jest to zbyt rygorystyczne posunięcie, ponieważ są klienci, którzy zarabiają dość dużo i mogą sobie pozwolić na procentowo większe zadłużenie niż osoby o niższych dochodach. Jeżeli klienci nie będą mieli środków na zakup nieruchomości nie będą starać się o takie kredyty i nie będzie sprzedaży. KNF ripostuje tłumacząc, że banki, które będą miały w swych portfelach mniej zagrożonych kredytów będą bardziej efektywne co pozwoli im za zaoferowanie kredytobiorcom niższej marży, a więc będą bardziej konkurencyjne na rynku, a klienci będą mieli większy wybór. Na koniec przypomnijmy, że maksymalna wartość kredytu hipotecznego nie może być większa niż 80 procent wartości nieruchomości.

    Leave a Reply

    You must be logged in to post a comment.